O autach elektrycznych

Biuro statystyczne w Norwegii podaje, że w 2024 roku zarejestrowanych było 788 750 aut elektrycznych, co stanowiło 27.4% wszystkich aut. Co roku widać około 4% wzrost tego udziału. Dane za 2025 rok nie są jeszcze gotowe, ale wzrost może być nawet większy, ponieważ od początku 2026 obowiązują nowe, obniżone ulgi VAT na auta elektryczne, więc ludzie mogli wykupywać auta w tamtym roku z jeszcze obniżoną stawką. Jednak dlaczego Norwegowie tak chętnie je wybierają? Czy chodzi o troskę o środowisko? A może o chęć uniezależnienia się od ropy? Spróbujmy spojrzeć na to ze strony czysto ekonomicznej.

Obliczenia

W Norwegii cena rachunku za prąd zależy od kilku czynników: od obecnej, rynkowej ceny energii i kosztu przesyłu, ale ponadto w rachunek wchodzą także kwoty stałe, uzależnione od całkowitego zużycia i od maksymalnego godzinowego zużycia. Te dwie ostatnie wartości mają charakter schodkowy, czyli po przekroczeniu wyższego progu nalicza się wyższą kwotę. Dlatego ładowanie auta w bloku, gdzie ogólne zużycie jest niskie, może być bardziej obciążające finansowo przez to, że wchodząc w kolejny próg możemy podwyższyć rachunek o jakieś 100-200 koron. Przekraczając kolejne progi jazda takim autem może się jeszcze mniej opłacać. Trochę inaczej wygląda to w domu, gdzie mając np. pompę ciepła, albo grzejniki elektryczne, zużycie prądu będzie tak duże, że i tak będziemy już w najwyższym progu i potrzeba dodatkowego ładowania auta nic tutaj nie zmieni. 

Maksymalne godzinowe zużycie mówi nam, że nie opłaca się uruchamiać wszystkich urządzeń elektrycznych jednocześnie i że auto elektryczne najlepiej ładować w nocy, gdy wszystko inne jest wyłączone oraz z ograniczonym poborem mocy. Zajmie to więcej czasu, ale zaoszczędzimy trochę na rachunku. Niemniej jednak będąc właścicielem domu z pompą ciepła mogę powiedzieć, że koszt energii elektrycznej liczony jako kwota na fakturze dzielonej przez zużycie, to około 1 korona za 1 kWh. 

Sytuacja w Polsce pewnie jest trochę inna. Może zależeć od wybranej taryfy i czy ładujemy w dzień czy w nocy, ale przyjmijmy 1 złoty za 1 kWh. Obecnie za 1 koronę trzeba zapłacić 38 groszy.

Strona autocentrum.pl pokazuje, że Tesla zużywa ok 18 kWh na 100 km. Przyjmijmy, że potrzebujemy 20 kWh z sieci, żeby naładować baterię do przejechania 100 km.

Rachunek jest prosty: w Norwegii za przejechanie 100 km zapłacimy 20 koron, czyli 7.6 złotego, a w Polsce 20 złotych. Za zatankowanie 6 litrów benzyny potrzebnych do przejechania tego dystansu średnim autem benzynowym w Norwegii zapłacimy 120 koron (45 złotych), a w Polsce 94 korony (36 złotych). Można jednak kupić auto hybrydowe, które zejdzie ze spalaniem do 5, albo nawet 4 litrów i wtedy cena spadnie do 30, albo 24 złotych. Jeśli cena energii jest trochę wyższa niż 1 złotych, to może się okazać, że auto elektryczne będzie droższe w eksploatacji niż np. hybryda. 

Ponadto Norwegia nie ma wielu autostrad. Większość dróg pozwala na jazdę maksymalnie 80 km/h co jest bardzo ekonomiczne dla aut elektrycznych. Z kolei w Polsce jadąc na autostradzie 140 na godzinę zużycie energii będzie dużo większe i ekonomia takiej jazdy jeszcze bardziej się obniży.

Werdykt

Do niedawna dzięki ulgom VAT na auta elektryczne, cena nowych aut elektrycznych nie była specjalnie wyższa niż aut spalinowych. W Norwegii auto elektryczne po prostu się opłaca. 

A w Polsce? Czy warto kupić auto elektryczne, które może wcale nie wyjść tańsze w ładowaniu, jest droższe i infrastruktura stacji ładowania pozostawia wiele do życzenia? Może do jazdy w mieście, ale możliwe, że da się kupić małe miejskie auto, które przez to, że kosztowało mniej pokryje większy koszt wydatków na paliwo.

Previous
Previous

Proteiny

Next
Next

Liczenie podatków - przykład